Hughes czuje się bezpieczny

Manager QPR Mark Hughes przyznał, iż niedzielny mecz z Reading nie będzie decydował o jego przyszłości w zespole z Loftus Road. Walijczyk pomimo coraz to gorszych wyników R’s, czuje się o wiele pewniej i uznaje to za niemożliwe by malezyjski biznesmen pozbawił go pracy.

„Jak często Tony ma powtarzać, że wierzy w moje umiejętności i popiera to co robię? Jeden mecz niczego nie zmieni.”

„Rozmawiam z Tonym bardzo często, po meczu z Arsenalem przyznał, iż zagraliśmy naprawdę dobrze. Cieszy się z progresu zespołu.”

Mark przyznał także, iż presja którą teraz odczuwa nie może równać się z naciskiem który napotkał w Manchesterze City.

Manager odniósł się także do postawy swojego zespołu, terminarza oraz niedzielnego rywala którym będzie ekipa Reading.

„Traciliśmy dużo bramek jak i wielu zawodników. Głupie błędy w obronie i czerwone kartki pogarszały naszą sytuację przez co nie mamy tylu punktów na ile zasługiwaliśmy.”

„Musimy się szybko poprawić, nawet bardzo szybko, ale patrząc na postawę zawodników na treningach jestem dobrej myśli.”

„Myślę, że jesteśmy blisko pierwszej wygranej która nas odblokuje i skoczymy w górę tabeli.”

W trzech następnych meczach QPR zmierzy się kolejno z Reading, Stoke oraz Southampton.

„Reading ostatnio znajduje się w kiepskiej dyspozycji, tracili więcej bramek niż by chcieli, ale jestem pewien, że kryzys nie potrwa zbyt długo.”

„Jeśli ich obrona wciąż będzie nawalać musimy to bezwzględnie wykorzystać.”

Podziel się wpisem:

  • login

    niech Cisse wreszcie zagra od początku!

  • marseillais

    Jeżeli w tych trzech meczach zdobędzie mniej niż 7 punktów, powinien zostać wypieprzony na zbity pysk.

    • Dokładnie. Jest już 6 punktów straty do bezpiecznego miejsca i 3 mecze ze słabeuszami, jezeli nie zdobędziemy przynajmniej 7, to nasza sytuacja będzie tragiczna.

  • Viking

     Nie chce już mi się pisać o nim…mdli mnie (mówiąc bardzo delikatnie) na samą myśl o tym tzw. trenerze…

  • jarek1

    Stwierdzam jednoznacznie i stanowczo, on jest chory psychicznie.