Pierwszy transfer? Ryan Nelsen bardzo blisko QPR

Według doniesień Sky Sportu Ryan Nelsen w przeciągu kolejnych 24 godzin przejdzie testy medyczne w QPR. 34-latek zakończył współprace z Tottenhamem wraz z wygasającym kontraktem i będzie mógł przejść do Rangersów za zasadzie wolnego transferu. W zeszłym sezonie obrońca rozegrał jedynie 5 spotkań na White Hart Lane, jednak Ryan pracował już z walijskim szkoleniowcem QPR, który docenia jego umiejętności i planuje znów mieć tego zawodnika w swoim składzie.

Podziel się wpisem:

  • Viking

    Nie no chyba zwariuje, kolejny weteran! Witaj w klubie Old Boys Rangers – ciekawe jakich dziadków jeszcze ten idiotyczny trener sprowadzi…na ostatnim meczu ManUtd widziałem na trybunach Bobby Charltona ciekawe czy jest w kręgu zainteresowań trenera, wiek ma odpowiedni i byłby za darmo…

  • Współczena piłka to ciągły stres, presja, wielkie oczekiwania, zawody, jęki itd. Nawet ja pamiętam czasy gdy nie było tej wielkiej manii pieniędzy i sukcesów za wszelką cenę, na sektorze lokalnego stadionu ludzie się znali, piłkarze nie byli po prostu pracownikami, a mecz sam w sobie  stanowił wielkie wydarzenie, niezależnie jak ciężki piach grała drużyna. A teraz siedzę przed ekranem i się irytuję bo jakiś Angol w swojej stolicy zatrudnia ludzi po 30 i nie robi tak jak ja chcę żeby robił. Jako społeczność chyba do reszty zgłupieliśmy.

  • Viking

    To nie angol to walijczyk…angol by tak nie działał

  • Miałem tu na myśli cały klub, a nie pracownika Hughesa (co jest w Anglii angielskie to też osobna sprawa). Po prostu uważam, że to zrobiło się kompletnie pokręcone, żeby się denrewować przez coś co jest tak daleko i pozostaje kompletnie bez mojego wpływu. To takie łapanie się na emocjonalnym przeżywaniu bezsensownego serialu. Widzę nawet po stadionie w moim mieście, że z futbolu kopletnie uleciała atmosfera święta. Siedzą wszyscy i narzekają, jak sprzed telewizorów, dokładnie ten sam ton co na rząd, drogi, pracę itd.

  • Superjurek

    Viking nie martw się, w tym zwariowaniu nie będziesz osamotniony. Przyłączam się. Czasami zastanawiam się po co ja tak przeżywam poczynania QPR . Czasami zastanawiam czy nie przepłacę tego zdrowiem. Teraz gdy jest kasa na budowę drużyny z prawdziwego zdarzenia zapowiada się, że znowu uraczą nas kiszką, a przecież jedne nieudane transfery mamy już za sobą. A ja tak cieszyłem się, że drużynę poprowadzi Hughes. Lipa…

  • Viking

    Oczywiście, że nie mamy żadnego wpływu na transfery ale szlag mnie trafia jak czytam o zatrudnianiu weteranów podczas, gdy wszyscy wiemy, że najlepsze wzmocnienia to zakupy młodszych perspektywicznych zawodników, tak robią wszystkie liczące się kluby. Można kupić jakiegoś doświadczonego zawodnika, ale pozostałe transfery to muszą być młodsi zawodnicy.
    Piszesz: "…Po prostu uważam, że to zrobiło się kompletnie pokręcone, żeby się
    denrewować przez coś co jest tak daleko i pozostaje kompletnie bez
    mojego wpływu…itd"
    Otóż jestem fanem, kibicem QPR, bardzo zależy mi na zespole i nie chciałbym znowu na koniec sezonu przeżywać
    kolejnego horroru a niestety jak narazie na to się zanosi. Denerwowanie się, przeżywanie, wkładanie serca jest normalne u kibica, gdyby tego nie było to by nie było emocji, oglądanie meczów byłoby bez sensu, bezpłciowe własnie jak oglądanie serialu. 

  • Myslę, że poziom serialowy już osiągnelismy, siedzimy przed ekranami i wkładamy serce w milczącą próżnię. Wiele się od przysłowiowych bab ogladających (z wypiekami na twarzach) ekranowe zdrady i miłości nie różnimy. Bo niby co innego teraz robimy?

  • Viking

    Busby – obrażasz w tej chwili nas prawdziwych kibiców QPR porównując nas do bab serialowych – nie spodziewałem się tego po tobie. A niby co kibic może zrobić? poza wkładaniem serca, utożsamianiem się z klubem, denerwowaniem się, przeżywaniem każdego meczu…Co może zrobić, pytam się ciebie co? O jakiej próżni ty piszesz? Jestem w szoku…

  • Czasy takie ze co by nie powiedzieć zawsze ktoś czuje się urażony. Krytykuje obecna koncepcje sportu gdyż uważam ze na taka krytykę ona zasługuje. Kibic to aktualnie bezradny konsument sprzed telewizora, który nie różni się czymkolwiek od fana seriali. Przyswaja wydarzenia z ekranu na podobnym poziomie. Dobry mecz śmiało można tez porównać do dobrego filmu, a doniesienia z okolic futbolu do swiata gwiazd. OK, tyle ze to już jest, właściwie nas zalewa. Wszystkie  aspekty codzienności powoli są sprowadzane do telewizyjnego show. Polityka i sport nie są już plaszczyznamim aktywnego ruchu społecznego. 
    Zostaje narzekanie na jakość programu, ale telewizor przecież nie odpowiada, a my wierzymy w tego milczącego bożka. Cały czas mówiąc mu o swoich życzeniach, nadziejach itd. 
    Nie obrażaj się Viking. Nie chcę Cię pomniejszyć jako człowieka i kibica. Nie chcę też powiedzieć że jest to koncepcja zła w jakimś absolutnym sensie. Chcę natomiast zauważyć iż budzi moje obawy i głośno je wyrażam. Jeżeli uważasz że wszystko jest w porządku, chętnie Cię wysłucham. Odwołanie do bezradności mnie nie uspokaja.